Kultura > Grupy etniczne > Amhara
Amharowie

Młoda Etiopka z Bahyr Daru (Godżam)

Zdjęcie: Jean-Claude Morand

Należą do zsemityzowanych ludów kuszyckich Etiopii. Antropologicznie są zatem efektem połączenia dwóch odrębnych kultur: semickiej i kuszyckiej. Ich przodkowie semiccy to ludy z Arabii Felix, które przybyły w I tysiącleciu p.n.e. na tereny dzisiejszej Etiopii i Erytrei i, mieszając się z lokalną ludnością kuszycką, stworzyły nową, odrębną kulturę etiopską. Amharowie są dumni ze swego pochodzenia i, podobnie jak inne zsemityzowane ludy kuszyckie, np.Tigrajczycy, wywodzą swoją historię nie tylko od ludów przybyłych z Arabii Felix, ale również od króla Salomona (Więcej o tej legendzie : Kebra Nagast )


Ich liczbę w Etiopii szacuje się na około 23 milionów,stanowią więc, podobnie jak Oromo, ok. 1/3 ludności kraju. Jako całość są największą grupą semicką, z tym że, w przeciwieństwie do pozostałych ludów w Etiopii, nie stanowią już tak jednorodnej grupy etnicznej, jaką byli niegdyś. Bowiem od pewnego momentu Amharem nie trzeba się było urodzić, można nim było zostać. “Amharyzacja” była i jest nadal dość powszechnym zjawiskiem w Etiopii. Polega przede wszystkim na przyswojeniu sobie języka amharskiego, a także amharskich zwyczajów, strojów, uczesań i wierzeń. Naturalnie, proces ten nie następuje szybko, dzieje się to stopniowo, w ciągu kilku pokoleń. W każdym razie Amhara stanowią raczej grupę społeczną niż etniczną, o czym świadczą też jej inne, omówione w dalszej części artykułu cechy. Zamharyzowały się np. takie zsemityzowane ludy kuszyckie, jak Argobba i Gafat, i to do tego stopnia, że ich własne języki są stopniowo zapominane, a nawet wymierające. Do procesu amharyzacji innych ludów doszło na drodze kolejnych podbojów etiopskich władców, wywodzących się nieprzerwanie od XIII do XX wieku właśnie z ludu Amhara (za wyjątkiem jednego tylko władcy, cesarza Jana IV, który nie był Amharem, lecz Tigrajczykiem; po samobójstwie Teodora II samodzielnie koronował się na cesarza w 1872 r. i rządził aż do swojej śmierci w 1889 r.).

Zatem Amharowie byli przez wiele wieków jedyną grupą rządzącą w Etiopii. Rządzili krajem od restauracji dynastii salomońskiej i wstąpienia na tron Jykuno Amlaka w 1270 r. aż do rewolucji w 1974r. Fakt, że od nastania demokracji w latach 90. XX wieku muszą dzielić się władzą zinnymi, głównie z Tigrajczykami z północy kraju, jest dla nich dość bolesny.

Ponadto przez wiele wieków (aż do XIX w.) w dziełach pisanych (zarówno etiopskich, jak i arabskich) termin “Amhara” był toponimem, a nie nazwą etniczną, tzn. dotyczył regionu Amhara, a nie ludu Amhara. Utrudnia to zbadanie dziejów tej grupy.

Region Amhara widziany z samolotu

Zdjęcie: menfes qeddus

Prawdopodobnie Amharowie pochodzą zregionu Amhara, dość szybko jednak zaczęli zajmować też inne części kraju, i tak przed XVI wiekiem zamieszkiwali wiele północnych prowincji i okolice Jeziora Tana. Bardzo rzadko zamieszkiwali jednak jakąś prowincję na całym jej obszarze, ale bez względu na to, w każdej zajmowali wysokie urzędy (np.gubernatora) i pozycje wojskowe.To właśnie talent polityczny i wojskowy jest jedną z cech charakterystycznych Amharów. Zasłyneli jako wielcy i dzielni wojownicy, potrafiący wytrzymywać bardzo długo głód, pragnienie, ból, upał oraz wiele innych trudności.

Warto w tym miejscu wyjasnić jedną z przyczyn, dla których Amharowie tak chętnie wojowali.Wiązało się to nie tylko z wrodzonym zamiłowaniem do wojaczki i naturalną odpornością na trudy, chodziło też o inne powody.Istniało bowiem w kulturze etiopskiej coś, co pozwalało władcom zawsze bez najmniejszego trudu zebrać dzielną i oddaną armię. Mowa tu o ጨዋ ልጆች (jecieua lydziocz), specjalnych królewskich oddziałach wojskowych. Nie funkcjonowały na zasadzie przymusu i obowiązkowego naboru. Należeli do nich tylko i wyłącznie ochotnicy. Żołnierze z jecieua lydziocz towarzyszyli królowi w podbojach, brali udział w wojnach, strzegli granic i stolicy.Przeważnie jednak byli zwolnieni ze służby na okres pory deszczowej, wtedy mogli wracać do swoich gospodarstw, uprawiać ziemię. I właśnie tu pojawia się wyjaśnienie. Otóż w zamian za lojalną służbęwobec cesarza, otrzymywali ziemię na własność i posiadali ją tak długo, jak długo dochowywali wierności cesarzowi. System ówokazał się genialny, gdyż synowie danego żołnierza, aby teżmieć swój kawałek ziemi i powiększyć rodowe posiadłości, sami zgłaszali się do królewskich oddziałów, mimo że nie musieli iść w ślady ojca, nie było takiego przymusu. W ten sposób powstała cała siatka zależności między warstwą rządzącą a wojskiem, które jednocześnie, poza służbą, żyło z rolnictwa. Ponadto, należenie do tych oddziałówbyło swego rodzaju wyróżnieniem społecznym – wielu jecieua lydziocz było bliskimi przyjaciółmi i doradcami króla. Czuli, że ich walka i służba mają wpływna losy cesarstwa, nie byli przeciętnymi obywatelami. Ich sąsiedzi rolnicy, nie należący do oddziałów jecieua lydziocz, również to czuli – dla odróżnienia ich od innych, nazywali ich neftenia, co znaczy 'ten, który nosi broń'. Do oddziałów jecieua lydziocz nie należeli tylko Amharowie, można w nich było znaleźć Oromo, Tigrajczyków i wiele innych ludów, które jednak, dzięki swej służbie, miały kontakt z rządzącymi Amharami i ich wysoką kulturą, którą stopniowo przejmowali. Amharowie rządzili i posiadali wysoko rozwiniętą kulturę, a zatem przewyższali pod pewnym względem inne ludy Etiopii. Bycie Amharem nobilitowało, co tylko ułatwiało proces amharyzacji mieszanki etnicznej służącej w oddziałach jecieua lydziocz, a co za tym idzie, także i amharyzację w ogóle.A wszystko na zasadzie dobrowolności i lojalności, za co zapłatą była ziemia.

Wraz z upływem czasu poczucie własnej wyjątkowości rosło u Amharów. Nawet jeśli spora część społeczeństwa żyła z roli, nie byli to zwykli wieśniacy.W ich kulturze było coś z tradycji rycerskiej; było czymś wspaniałym walczyć w obronie czyjejś własności lub honoru. Amharowie uważali się za lepszych od innych i poczucie własnej wyższości towarzyszyło im także w kontaktach z Europejczykami, których wcale nie uważali za wzór do naśladowania.Wynika to także stąd, że Amharowie są z natury dość krytycznie nastawieni do wszelkich zmian, innowacji, naśladownictwa i cudzych pomysłów.

Obok waleczności, odwagi i dumy z własnego pochodzenia, kolejną cechą wyróżniającą Amharów jest ich wiara. Prawie wszyscy Amharowie to chrześcijanie. Byli i są bardzo religijni, a ich historia splata się nierozerwalnie z dziejami Kościoła Etiopskiego (klik). Co jednak ciekawe, w wielu regionach do dziś ich chrześcijaństwo nie jest pozbawione naleciałości pogańskich. Amharowie, zresztą jak większość Etiopczyków, są dość przesądni. Powszechnie używają różnych amuletów, mających ich chronić a to przed “złym okiem”, a to przed chorobą. Niektórzy nadal wierzą, że pewne osoby, tzw. ቡዳ buda, są w stanie rzucać uroki. Niemniej wiara chrześcijańska stała zawsze na pierwszym, niepodważalnym miejscu. Amharowie byli zresztą do tego stopnia kojarzeni ze swoją religią, że słowo Amhara w niektórych regionach, np. w Harerze, do dziś jest synonimem słowa chrześcijanin. Istnieje nawet powiedzenie na ten temat:

ከዛሬ ጀምሮ እኔና አንተ አማራና እስላም ነን
(Kezarie dziemro ynie-nna ante Amara-nna yslam nen)
Od dzisiaj ja i ty to Amhara i muzułmanin

Kiedyś powiedzenie to wyrażało jednocześnie wzajemną niechęć, dziś jednak wyznawcy obu religii dają reszcie świata przykład pokojowego współistnienia.

W ciekawy sposób pisze o Amharach cytowany już kilkukrotnie rosyjski podróżnik Aleksander Bułatowicz:

“Będąc, jak już wyżej powiedziałem, mieszanką wszystkich kolejno zajmujących kraj narodów, nie tworzą jednolitego typu. Kształt czaszek, odcienie skóry, wzrost, rysy twarzy mają najróżniejsze. Obok czysto semickiego typu spotyka się regularne rysy dawnych Egipcjan i zadarte nosy. Lecz mimo tej pozornej różnorodności charakter narodowy jest ściśle określony i jednolity, z małymi odchyleniami, które można by sprowadzić do dwóch typów: Godżamczyka i Szoańczyka.
Trudno sobie wyobrazić u jednej osoby tyle cech przeciwstawnych, ile łączy ich w sobie Abisyńczyk. Przypomina on abisyńską przyrodę, gdzie przepaście, skały, góry i równiny następują kolejno po sobie, a zimno przechodzi w tropikalny upał. Gdyby pozwolić sobie na nieco dowolne porównanie, oto jak można scharakteryzować Abisyńczyka: jest zdolny i wrażliwy jak Francuz; ze względu na swą praktyczność, sposób obchodzenia się z podbitymi i zdolności państwowe przypomina Anglika; jest dumny jak Hiszpan; kocha swą wiarę, jest łagodny i wyrozumiały jak Rosjanin; ma zdolności handlowe jak Żyd, a oprócz tego jest jeszcze bardzo odważny, przebiegły i podejrzliwy.”


Trzeba w tym miejscu wyjaśnić, dlaczego wyróżnia się owe dwa typy Amharów, Godżamczyka i Szoańczyka. Otóż przez większą część panowania Amharów, na tronie zasiadali władcy pochodzący z regionu Godżam. Dopiero w XIX wieku stracili swą wewnątrz-amharską hegemonię na rzecz Amharów z Szeua, których zresztą uważali za mniej “czystych” Amharów, gdyż pochodzących z innych plemion badź z nimi wymieszanych. To właśnie Amharowie z Godżamu i z Gonderu uważali się za“prawdziwych”. Ponadto obie grupy różnią także pewne niuanse wyznaniowe.

Jak zatem widać, Amharowie są rzeczywiście bardzo niejednorodną grupą. Mają jednak wiele cech wspólnych. Są to ludzie dumni, z pewną “nutą” arystokratyczności w ich postawie. Ponadto cechuje ich pamiętliwość, w Etiopii mówi się nawet: jesteś pamiętliwy jak Amhara. Nie mają w swej kulturze zakorzenionej idei wzajemnej pomocy, tak jak to ma miejsce np. u Guragie. Wyznają raczej zasadę, że każdy powinien radzić sobie sam. Są za to słowni i potępiają nieuczciwość, zwłaszcza kradzież. Stąd też wśród Amahrów nie znajdziemy wielu złodziei. Nie brak za to żebraków, gdyż proszenie o jałmużnę nie przynosi ujmy i jest już w zasadzie na stałe wpisane w lokalną kulturę.

Specjalnością kulinarną Amharówjest yndziera podawana z różnymi sosami. Piją także dużo kawy, t'elli i tedżu. Więcej o ich kuchni, często utożsamianej z kuchnią etiopską w ogóle, w dziale Kuchnia Etiopska .

Generalizując, można powiedzieć, że nie są też Amharowie jakoś szczególnie zafascynowani sztuką ani walorami estetycznymi. Mówi się o nich, że są świetnymi wojownikami i politykami, praktycznymi rolnikami czy głęboko wierzącymi ludźmi, jednak odnośnie spraw wykraczających poza te kwestie, są wręcz leniwi. Niewątpliwie są jednak muzykalni. Muzyka jest zresztą ważnym elementem liturgii Kościoła Etiopskiego. Grają na takich instrumentach, jak ዋሽንት uaszynt (flet), ክራር kyrar (przypomina lirę), ከበሮ kebero (bębny), ማሲንቆ masinko (etiopski instrument jednostrunowy) oraz በገና begena (podobny do harfy, nauka gry na tym instrumencie jest bardzo trudna i żmudna). Typowe amharskie piesni to ትዝታ tyzyta (wspomnienia), አንቺሆዬ anczi hojie (miłosne), ባቲ bati, አንባሰል anbasel. Bardzo charakterystyczny jest ich taniec. Nie ma w nim niemal wcale poruszania nogami, za to prawdziwa dynamika objawia się w niesamowitych ruchach ramion. Jest ten taniec bardzo energiczny i rytmiczny, i stanowi nie lada wyzwanie dla osób niewtajemniczonych. Europejczycy, jeśli w ogóle są w stanie się go nauczyć, potrzebują na to sporo czasu i cierpliwości.

Charakterystyczny jest także strój Amharów: przeważnie ubierają się na biało, owijając się następnie specjalną chustą/narzutką, tzw. szammą. Istnieje wiele sposobów zakładania szammy, w zależności od okoliczności i okazji. Jest też więc strój swoistym kodem społecznym, dzięki któremu można np. rozpoznać, kto idzie akurat do kościoła, aby tam móc przystąpić do komunii (w Etiopii ma to miejsce mniej więcej raz w miesiącu, po uprzednim przygotowaniu duchowym i poście), kto jest jakiego stanu cywilnego, itp.

Typowym uczesaniem kobiet są zaplatane tuż przy skórze głowy warkoczyki. Na wsi dziewczęta tatuują sobie twarz, powoli jednak zwyczaj ten zanika, zwłaszcza w miastach, i osoby migrujące ze wsi do miasta czasami się wstydzą swoich tatuaży jako czegoś przestarzałego.

Oto, jak opisuje strój Amharów Marian Brandys:

“Po wykładzie naszego mądrali z jeszcze większym zainteresowaniem przyglądałem się mijającym nas przechodniom. Najwięcej było wśród nich oliwkowych Amharów. Ich dumne twarze zdradzały od pierwszego wejrzenia przedstawicieli panującego szczepu oraz urodzonych żołnierzy. Tylko niewielka część przechodniów nosiła się po europejsku, większość paradowała w ludowym stroju abisyńskim. Mężczyźni mieli na sobie białe spodnie, od kostek do kolan bardzo obcisłe i szczelnie przylegające do nóg, oraz chusty bawełniane, upięte w rodaj tuniki. Kobiety były odziane w podobne chusty, ale inaczej udrapowane. Spod chust wyzierały białe lub wzorzyste suknie. W przeciwieństwie do kobiet sudańskich, Abisynki nie zakrywały głów ani twarzy, dzięki czemu mogłem podziwiać ich regularne rysy i kunsztowne fryzury. Mężczyźni mieli na głowach najrozmaitszego kształtu kapelusze, a w rękach parasole i długie kije przypominające oszczepy, co nadawało im wygląd jeszcze bardziej wojowniczy.

Ze zdziwieniem stwierdziłem, że wielu przechodniów jest bosych. Początkowo myślałem, że to z biedy, lecz pan Bieganek mi wytłumaczył, że chodzenie boso jest starym przyzwyczajeniem abisyńskim, ułatwiającym poruszanie się w górzystym terenie. Przed wojną chodzili boso nawet wspaniale umundurowani żołnierze Gwardii Cesarskiej.

Pawła zaniepokoił fakt, że wszyscy przechodzący Abisyńczycy mieli w rekach parasole.

  • Panie Bieganek, nie podobają mi się te parasole – powiedział. – Zdaje się, że pański Etiopis, wnuk Noego, znowu szykuje nam kąpiel.

Ale referent powtórnie odwołał się do swojej wiedzy książkowej o zwyczajach abisyńskich.

  • Spokojna głowa, obywatelu dyrektorze. Szanujący się Etiop nigdy nie wychodzi na miasto bez parasola, tak samo jak szanujący się warszawiak nigdy nie rusza się bez teczki. Noszą, bo noszą, ale to jeszcze wcale nie znaczy, że musi być deszcz.”

Na zakończenie jeszcze jeden opis literacki, tym razem Alana Moorehead'a:

“Na wyżynach znajdowaliśmy się wśród ludów Amhara i Galla, które nie zdradzają podobieństw do żadnej społeczności afrykańskiej. Są bardzo szczupli, pełni werwy, przystojni, o kolorze skóry we wszystkich odcieniach kawy: od bardzo słabej do czarnej jak smoła. Cechuje ich trochę arogancki sposób bycia, którego źródłem jest zapewne góralska krew oraz tradycja religijna licząca już ponad dwa tysiące lat, a umysłowo stoją oni znacznie wyżej od plemion Afryki Wschodniej i Środkowej, zamieszkałych wokół ich górskiego gniazda. Chrześcijaństwa nie sprowadzili tu zachodni misjonarze, lecz stanowi ono rodzimy, starodawny produkt Bliskiego Wschodu. Gdyby nie ich chrześcijańska wiara, a także ciemna cera i białe szaty, trudno byłoby nie wziąć ich za Żydów – których zresztą ich królowie uznają za swych protoplastów.”

Handmade, silver jewellery - JM Popiel