Kącik Językowy > Język amharski
Język amharski dla niewtajemniczych i bardzo początkujących
- Czekaj, jakiego języka mówiłaś, że się uczysz?
- Amharskiego.
- Ahmarskiego? A co to?
- AMHarskiego.
- No dobra, co za różnica. Gdzie tym mówią?
- W Etiopii.
- W Etiopii?! Przecież tam nic nie ma, po co ci to?


Przez pięć lat studiów i ja, i koledzy ze studiów, często mieliśmy do czynienia z tego typu reakcjami. Można się nawet przyzwyczaić. Tak naprawdę niewiele osób wie, że to ich “tam nic nie ma” jest delikatnie mówiąc kompletną bzdurą. Ale może to nawet i lepiej? Etiopia – skarb ukryty przed niewtajemniczonymi? Kto wie...

Nieodłączną częścią tego skarbu jest język amharski, tak samo niedostępny, jak i jego ojczyzna. Broni się przed byciem poznanym na kilka sposobów:

Etiopskie pismo: litery i cyfry
Źródło: http://www.alumbo.com/article/14552-Ithiopia
-Series-Amharic-the-language-of-Ethiopia.html



Po pierwsze, “krzaczki”. Sylabariusz etiopski to 231 znaków podstawowych i kilkanaście dodatkowych, używanych rzadziej. Nauka alfabetu zajmuje przeciętnie od 2 tygodni do miesiąca. 

Gdy już umiemy alfabet i wydaje nam się, że najgorsze za nami, zaczynają się prawdziwe “schody”.

Wymowa – myślę, że zaledwie niewielki odsetek osób z kręgu kultury europejskiej jest w stanie od razu wymówić wszystkie amharskie dźwięki. Autorka niniejszego tekstu potrzebowała 3 lat prób i powracającego pytania: “jak to się robi?” W ruch poszły wszystkie metody, nawet leżenie brzuchem na stole, z rękami i nogami zwisającymi z obu jego stron, i w takiej pozycji wymawianie niewymawialnego (nacisk na przeponę miał ze mnie samoistnie wydusić owe dźwięki). W końcu, po wypróbowaniu wielu różnych metod i wystosowaniu mnóstwa błagalnych próśb do własnego gardła, udało się. Ponoć istnieją i tacy, którzy “załapują” po dwudziestu latach. Jak widać, nie jest to niemożliwe, nawet jeśli czasem... trochę długo trwa. Bohaterzy tej gardłowej walki, owe “paskudne” dźwięki, to: ቀ (k'), ጠ (t'), ጨ (ʧʼ), ጰ (p') i ጸ (ts') . A tak ładnie wyglądają, prawda? Gdy już się jednak umie je wymawiać, wcale nie są takie paskudne. Pięknieją w naszych uszach z dnia na dzień.

Posłuchać języka amharskiego można na stronie www.addislive.com (etiopskie radio online)

Ale tak naprawdę ani etiopskie pismo, ani piękna wymowa amharystów z nas jeszcze nie zrobią, zwłaszcza że bez właściwej wymowy też można się dogadać. A żeby móc się dogadać, wiadomo – trzeba nauczyć się całej reszty!

Ta zaś okazuje się być niezłym wyzwaniem. Polski to słowiański język z rodziny indoeuropejskich, amharski – semicki z rodziny afroazjatyckich. Mają do siebie daleko geograficznie i na wiele innych sposobów. Przede wszystkim, zawierają w sobie zupełnie inne sposoby postrzegania świata.
Nauczenie się amharskiego wymaga zatem na początek zmiany sposobu myślenia, otworzenia jakiejś nowej szufladki w umyśle. W przeciwnym razie – ciężka sprawa.
Bo to, że czasownik idzie na koniec zdania, można jakoś przeboleć – w końcu i nasi sąsiedzi zza Odry też tak robią i ci z nas, którzy mieli jakąś styczność z niemieckim, wiedzą, o co chodzi.
Ale żeby w mówieniu zachowywać się jak chirurg? Rozcinać słowa, wpychać im do środka inne, i zaszywać z powrotem? Trudna sztuka...

Mały przykład. Po amharsku nie można powiedzieć: piszę to dla ciebie. Po amharsku zdanie takie wygląda następująco: pidlacięszę. Nie można powiedzieć: kocham cię, tylko: kocięcham. Itd., itp.

Dołóżmy do tego wspomniany czasownik na końcu zdania:

Którenastąpią słowa wodpowiednie miejsca wstawcie.

czyli

Wstawcie następujące słowa w odpowiednie miejsca (polecenie z ćwiczeń gramatycznych)


Kolejnym utrudnieniem jest geminacja. Pod terminem tym kryje się ciekawe, ale wprowadające wiele chaosu w głowie uczącego się, zjawisko: podwajanie spółgłosek. Coś jak w słowie wanna. Jaka w tym trudność? W amharskim – zasadnicza.

Istnieją bowiem słowa identyczne, różniące się tylko ową geminacją, tyle że... nie zaznacza się jej graficznie!

Na przykład słowo ገና - skąd mamy wiedzieć, czy chodzi o gena (jeszcze) czy o genna (Boże Narodzenie)?
A słowo አለ, to ale (powiedział) czy alle (jest)?
A co z ይመታል? On bije (jimetall) czy jest bity (jimmettal)?

Czasami w słownikach geminację zaznacza się kropką lub dwiema kropkami nad spółgłoską geminowaną, jednak w większości tekstów pisanych nie ma żadnych oznaczeń. Wraca pytanie – skąd mamy wiedzieć, o które słowo chodzi, albo że w ogóle istnieje jeszcze jakieś znaczenie i wymowa danego słowa? Możliwości nie ma wiele: można to wiedzieć po prostu z kontekstu, a jeszcze lepiej - z kontekstu połączonego w własną wiedzą językową. Którą trzeba najpierw jakoś zdobyć...

Co tam jeszcze... Ach, oczywiście: odmiana czasownika przez 10 osób też nie ułatwia sprawy. Dokładniej rzecz biorąc nie przez 10 osób, bo nie ma ich aż tyle, w każdym razie każdy czasownik w każdym czasie ma 10 form, w zależności od osoby i rodzaju. Zobaczmy, o co chodzi, na przykładzie.

liczba pojedyncza:

1.እኔ ነኝ (ynie neń) ja jestem
2.አንተ ነህ (ante neh) ty jesteś (do mężczyzny)
አንቺ ነሽ (anczi nesz) ty jesteś (do kobiety)
እርስዎ ነዎት (yrsuo neuot) Pan/Pani jest (grzecznościowo)
3.እሱ ነው (ysu neu) on jest
እሷ ናት/ነች (ysua nat/necz) ona jest
እርሳቸው ናቸው (yrsaczeu naczeu) Pan/Pani jest ( grzecznościowo o kimś, kogo nie ma)

liczba mnoga:

1.እኛ ነን (ynia nen) my jesteśmy
2.እናንተ ናችሁ (ynante naczhu) wy jesteście
3.እንሱ ናቸው (ynesu naczeu) oni są
እርሳቸው ናቸው (yrsaczeu naczeu) Państwo są

W tym konkretnym przykładzie w języku polskim czasownik ma 6 form (niektóre się powtarzają), w amharskim 9 form (tylko jedna się powtarza). I to niby polski jest trudny?

Mamy zatem inny alfabet, inny od polskiego szyk zdania, baardzo rozbudowaną sferę czasownika, rozcinanie słów, słowa wyglądające tak samo, a o innej wymowie i znaczeniu...a to przecież zaledwie wierzchołek góry lodowej!

Głowa puchnie z wysiłku, próbując przyswoić sobie te wszystkie akrobacje. Ale, jak powiadają, nie ma rzeczy niemożliwych, a praktyka czyni mistrza. Nie znaczy to jednak wcale, że będąc w Europie, można w końcu dobrze ten język opanować. Raczej nie. Można sporo się nauczyć i sporo rozumieć, ale żeby zacząć w tym języku swobodnie rozmawiać, konieczny jest wyjazd do Etiopii albo stały kontakt z Etiopczykami. A oto niełatwo...

Prawdziwego miłośnika tego języka nie powinno to jednak zniechęcić, prawda?

Oprócz tego, że jest naprawdę niezwykle trudnym językiem, jest to bowiem także język bardzo piękny, o niesamowitych możliwościach ekspresji. Wiedzą o tym sami Etiopczycy, wykorzystując elastyczność swojego języka w oryginalnej etiopskiej poezji k'ynie (klik do działu LITERATURA), a także na co dzień, wymyślając na poczekaniu zabawne powiedzonka i dogryzając sobie nawzajem w taki sposób, aby kpina była ledwo czytelna.

A propos poezji, warto w tym miejscu przytoczyć fragment powieści Edmunda P. Murraya pt. Kulubi:

“ - Piszę moje książki – powiedział starzec – w języku amharskim, bo, wiecie, muszę tak robić, jeślI chcę, aby nasi ludzie je kiedyś przeczytali. Ale jest mi ciężko. To ładny język do zabawy, nasz amharski, ale nie jest to poważny język. To dobry język do poezji i miłości. A miłość i poezja to nie są poważne zajęcia. Nasz amharski to język dla kobiet i księży.
- Jeśli to język dla kobiet i księży – powiedziała Julie – to Harry i ja powiniśmy się go nauczyć.
- Darujcie to sobie – odparł starzec. - Nikomu to niepotrzebne. Nawet w Etiopii połowa ludności nie mówi po amharsku. Ma osobny alfabet. Żaden inny język afrykański nie ma. Ale skoro ledwo ktokolwiek umie u nas czytać, po co nam alfabet? Zwłaszcza alfabet z ponad 200 znakami. Nie. Jedyne, do czego nadaje się nasz język, to używanie go do gierek słownych przez elity.”

I tą małą prowokacją kończymy wstęp do języka amharskiego!
Handmade, silver jewellery - JM Popiel