Kultura > Literatura > Baśnie
BABUR
bajka ze zbioru pt. Jeteret-ynna jełeg mudaj
autorstwa Bek'uaje Tedle Czekole

Była sobota...
Zarówno wieśniacy, jak i miastowi dobrze wiedzą, gdzie tego dnia odbywa się targ, zwany zwyczajowo sobotnim targiem. W tym właśnie dniu mieszkańcy wsi spotykają się z mieszkańcami miast. Wieśniacy mogą coś kupić dopiero wtedy, gdy sprzedadzą przywiezione przez siebie produkty. Miastowi zaś kupują, czego dusza zapragnie.


I tak oto ajja* Gest' załadował na swojego osiołka imieniem Babur worki z wyprodukowanym przez siebie białym zbożem i przywędrował na sobotni targ. Ponieważ ajja Gest' bardzo lubił swojego osiołka, pieszczotliwie mówił do niego 'mój Babur', czyli... 'mój pociąg'**. Wynikało to z tego, iż Babur dzielnie dźwigał różne towary aż z okolic miasta Debre Zeyt, gdzie mieszkał ajja Gest'. Sprzedawali przywiezione zboże i kupowalo w zamian mąkę, lampkę, olej czy mydło, po czym ruszali z powrotem. Ajja Gest', dojechawszy na targ, ściągał zawsze worki ze zbożem i ruszał handlować. Babur zaś natychmiast przepadał gdzieś w okolicy, skubiąc trawę tu i tam. Taka to już zwierzęca natura bywa...

Gdy tylko ajja Gest' sprzedał swoje zboże, jak zwykle zaczął się rozglądać za osiołkiem, jednak tym razem nie mógł go znaleźć. Był też bardzo spragniony po całym dniu spędzonym na słońcu. Zaprzestał więc szukania osiołka i zajął miejsce w pobliskim t'ella biet***. Śpieszno mu było ugasić pragnienie.

Wewnątrz sprzedawano t'ellę, arek'ie**** i chleb. Każdy zamawiał, co chciał, i pił, i jadł.

Pragnienie ajja Gest' było wielkie. Podany mu kufel t'elli opróżnił duszkiem. Pokazał pusty kufel sprzedawczyni, i ta napełniła go ponownie. Opróżniwszy drugi pełen t'elli kufel i poprosiwszy o kolejny, zaczął pogawędkę z siedzącym obok mężczyzną. Nie zauważył, w którym momencie zrobiło się ciemno. Tymczasem Babur jak zwykle czekał na swojego pana. Tym jednak razem się nie spotkali.

Z nadejściem wieczora Babur zaczął się obawiać swego odwiecznego wroga, wroga, który nigdy nie odpuszcza. Biegał wokół targu i porykiwał, nawołując w ten spodób swojego właściciela. Ajja Gest' zaś, popijąc t'ellę warzoną na zbożu z Ueregie, zasiedział się w barze i nie słyszał go wcale.

Upewniwszy się, że jego pan naprawdę go nie słyszy, Babur usłuchał głosu instynktu i czmychnął w stronę najbliższej wioski. “Niech ja się lepiej ratuję, albo skończę jako kolacja dla hien”, powiedział sobie w duchu.

Zanim Babur dotarł do wioski, zapadła ciemność. I wtedy nagle wpadł na zgłodniałą hienę, która właśnie wychodziła z jaskini. Ta na jego widok rzekła natychmiast:

- Dlaczego, mój przyjacielu, wracasz tak późno? - głód odczuwała przy tym wielki, ale usiłowała sprawiać wrażenie, że jest kimś znajomym.
- Czekałem na mojego pana, który zasiedział się na targu, aż zrobiło się bardzo późno – odparł Babur pełen lęku.
- A właśnie, co tam słychać w mieście? Jak tam na targu? Co podrożało, co potaniało? - pytała dalej hiena, schylając obojętnie głowę w dół, w sercu swym jednak coś knuła, pełna nieżyczliwości.
Na co Babur odrzekł jakby nigdy nic, w głębi siebie jednak spodziewając się w każdej chwili ataku ze strony hieny:
- W mieście i na targu wszystko dobrze. Targ jest bardzo ładny. Podrożał t'eff5 i inne zboża. Potaniało bydło, zwłaszcza byki. Ci handlarze i rolnicy, którzy przyprowadzili dziś bydło, nie znaleźli nikogo, kto by je zechciał kupić, i spędzili dzień bezczynnie. A potem w dodatku nie znaleźli dla bydła żadnej zagrody na nocleg ani nikogo do pilnowania go, więc pozostawili je na placu. - powiedział i nabrawszy głęboko powietrza kontynuował:
- Bydło jednak zdechło z wyczerpania długą drogą i plac pełen jest teraz padliny. Gybym był hieną, znalazłbym dzisiaj jedzenia na rok - celowo chciał narobić hienie smaku.

Po usłyszeniu wieści o takiej ilości padliny hienie zabiło mocniej serce. Schylając swoim zwyczajem głowę, głośno zawołała swoich kompanów i natychmiast ruszyła pędem w stronę targu. Nie minęła chwila, a biegło za nią całe stado hien.

Swą roztropnością zażegnał Babur niebezpieczeństwo ze strony śmiertelnego wroga. Hienom, które usłyszały wołanie pierwszej hieny i przybiegły, powtarzał:
- Znajdziecie pożywienia nie na jeden dzień, ale na cały rok! – a mówiąc to, aż posapywał z zadowolenia.

Rzeczywiście, bardzo był Babur zadowolony, że to jego własny spryt ocalił go przed byciem zjedzonym przez hieny.
Wtedy nagle zobaczył starą hienę szczerzącą do niego zęby. Na jej widok bardzo się wystraszył i powiedział:
- Pani hieno! Twoi krewni w wielkim pośpiechu udali się, aby zjeść pięć tłustych byków, dlaczego więc ty zostałaś?
- Oni pobiegli, bo mają siły. Mi wystarczysz ty – odparła na to z dumą stara hiena.

Baburowi nie spodobała się wcale odpowiedź starej hieny. Ciągle jeszcze mając nadzieję uciec dzięki swej roztropności, powiedział:
- Dzisiaj czy jutro, wszystko jedno, i tak nie uniknę stania się twoim posiłkiem. Dlatego dzisiaj skorzystaj z okazji i idź spać najedzona mięsem byka. Zjesz mnie i tak, kiedy zgłodniejesz ponownie, zostaw mnie sobie zatem na jutro, tak będzie dla ciebie lepiej. Jeśli jednak wolisz, oto jestem, zjedz mnie.
- Masz rację. Tak czy siak, osioł przeznaczony jest do bycia kolacją dla hieny, tymczasem więc dobrej nocy! - i mówiąc to stara hien odwróciła się, aby ruszyć w drogę. Aby zjeść mięso, o którym opowiedział jej Babur.

W tym czasie hiena, która pierwsza spotkała Babura, dotarła na sobotni targ w towarzystwie pozostałych hien, sunących za nią stadnie. Za dnia na targu było słonecznie i głośno, teraz jednak panowały tam spokój i głęboka cisza.

Poruszając się w grupach, hieny przeszukiwały targ. Jednak pomijając obgryzione przez ludzi, porozrzucane kości, nie znalazły żadnych śladów padliny.

- Babur! Myślisz, że nas oszukałes? O, czekaj no tylko! Jutro, pojutrze albo jeszcze później, ale cię dopadniemy i już nam nie uciekniesz! - mówiąc to hieny rzucały przekleństwa i groźby. W głębi siebie były jednak pod wrażeniem sprytu Babura.

W końcu, spędziwszy cały dzień i całą noc na przymusowym poście, wróciły do swoich jaskiń.


* Inaczej: ato, czyli po amharsku 'pan'
** Babur w języku amharskim znaczy właśnie 'pociąg'
*** Po amharsku 'pijalnia piwa' (dosłownie 'dom t'elli', czyli piwa warzonego
według unikalnej etiospkiej receptury)
**** Etiopska wódka


Przekład: Maria Popiel we współpracy z Seifu Gebru.
Handmade, silver jewellery - JM Popiel