Kultura > Grupy etniczne > Felasza
Felasza (Biete Israel)

Wioska Felaszów

Zdjęcie: Martha de Jong-Lantink

Jedna z większych zagadek etnograficznych Etiopii, a może i świata. Czarni Żydzi w sercu jednego z afrykańskich państw. Żydzi, o których przez wieki, a może i tysiąclecia, nikt poza Etiopią nie wiedział, nawet ich współwyznawcy z innych krajów. Kiedy w końcu ich “odkryto”, a następnie uznano za prawdziwych Żydów, niektórzy nie chcieli uwierzyć w ich istnienie, albo przynajmniej negowali osiągnięcia badaczy. Początkowo nie brak też było wiadomości niepełnych bądź przesadzonych, a mało który badacz wystrzegał się subiektywizmu – jeśli był Żydem, oceniał Felaszów zgoła inaczej, niż badacze nie żydowskiego pochodzenia. Do XX wieku Felaszowie pozostawali czymś w rodzaju legendy – brakowało książek i pism na ten temat, lub były trudno dostępne; wszystko, co wiedziano na ich temat, to to, że najprawdopodobniej istnieją. W końcu jednak zaczęto te braki stopniowo uzupełniać.


Dzisiaj wiadomo na ich temat o wiele więcej niż na początku ubiegłego wieku, niemniej niektórych kwestii nie udało się rozstrzygnąć aż do teraz i prawdopodobnie nigdy się nie uda. Początki historii Felaszów giną w mrokach dziejów. W pewnych aspektach pozostają jedynie hipotezy.

Co to tak właściwie znaczy, że Felaszowie są czarnymi Żydami?

Z jednej strony, pod względem antropologicznym Felaszowie należą do jednej z kuszyckich – a nie semickich – grup ludności Etiopii: stanowią część ludu Ageu. Najprawdopodobniej Ageu byli głównymi mieszkańcami Wyżyny Absyńskiej przed przybyciem imigrantów z Arabii Felix w I tysiącleciu p.n.e.. Są to zatem rdzenne etiopskie grupy etniczne. Z drugiej strony, Felasza wyznają judaizm (w jego pierwotnej formie), religię narodu wybranego. Jego przedstawiciele zaś – Żydzi – należą raczej do ludności semickiej. To zresztą mało powiedziane – aby dana osoba mogłaby być uznana za Żyda przez resztę społeczności żydowskiej, musi udokumetować swoje pochodzenie od jakiegoś żydowskiego przodka.

Chłopiec Felasza

Zdjęcie:

Martha deJong-Lantink
To dość sprzeczne połączenie pochodzenia etnicznego z wyznawaną wiarą jest jednym z zaskakujących cech Felaszów. Wobec braku źródeł pisanych na ten tamat, rodzi różne, często przeciwstawne wnioski. Nie wiadomo czy Felasza to Ageu, którzy w bardzo dawnych czasach przyjęli judaizm (od kogo?), czy też jest to ludność napływowa wyznająca wiarę mojżeszową, która z czasem zmieszała się z ludnością miejscową, a więc i przyjęła cechy kuszyckie. Większość badaczy skłania się ku tej pierwszej wersji. Jest ona też zgodna z tradycją etiopską.

A co na to sami Felaszowie?

Otóż wywodzą swoje pochodzenie, podobnie zresztą jak i inne ludy Etiopii, np. Amharowie i Tigrajczycy, z dynastii salomońskiej z Izraela. Nazywają samych siebie nie Felasza, które jest dla nich określeniem obraźliwym, lecz ቤተ ኢስራኤል Biete Israel, czyli Dom Izraela. Felasza to termin nadany im przez sąsiadujące z nimi inne ludy Etiopii, znaczący mniej więcej 'wygnaniec, przybysz, emigrant, obcy'. Słowo to pochodzi z języka gyyz, od czasownika falasa oznaczającego 'emigrować, iść na wygnanie, oddzielać się'.
Felasza uważają się za potomków Izraelczyków przybyłych do Etiopii przed naszą erą wraz z synem króla Salomona i królowej Saby, Menelikiem I. To królowa Saby i Menelik I mieli, wedle tradycji etiopskiej, przynieść do Etiopii wiarę w jedynego Boga, Boga Izraela. Wiara Felaszów opiera się przede wszystkim na Pięcioksiągu. W ogóle nie znali pozostałych ksiąg tradycji żydowskiej, takich jak Miszna czy Talmud . Cały czas jednak wspominali Jeruzalem jako miejsce swojego pochodzenia, wierząc, że kiedyś do niego powrócą.
Ich wiara to w jakiś sposób “zamrożone” w czasie, pradawne wyznanie mojżeszowe. Felaszowie pozostawali ponadto w takiej izolacji od reszty świata żydowskiego, że nie tylko nie znali Talmudu ani Miszny, ale nie wiedzieli nawet, że sławna Świątynia w Jerozolimie, wspominana do dziś przez Żydów na całym swiecie, już nie istnieje, gdyż została zburzona 2000 lat temu. Z tego i innych faktów można wyciągnąć wnioski, że rzeczywiście, bez względu na to, w jaki sposób i dzięki komu trafił do Etiopii judaizm, na pewno miało to miejsce na długo przed nastaniem ery chrześcijaństwa.
Felaszowie żyli zatem w Etiopii przez cały czas istnienia królestwa Aksum. Okres ich potęgi obejmuje właśnie tamte czasy – to ponoć ich wojownicza królowa Judit zadała śmiertelny cios Aksum. Felaszowie do XVII wieku przysparzali zresztą licznych kłopotów cesarstwu etiopskiemu – zawsze dążyli do niezależności, buntowali się, wszczynali powstania, walczyli. Stanowili silną, liczną i wpływową grupę ludności. Potem jednak zostali stopniowo podbici przez kolejnych władców etiopskich, aż do niemal całkowitej utraty znaczenia na scenie politycznej, kiedy to za rządów cesarza Susnejosa w XVII wieku odebrano im prawo do posiadania ziemi. Felaszowie musieli się więc “przekwalifikować”. Tylko nieliczni pozostali rolnikami, pracując na dzierżawionych ziemiach. Reszta zajęła się rzemiosłem i osiągnęła w nim ogromną wprawę. Felaszowie stali się poszukiwanymi rzemieślnikami, pracowali nawet przy budowie zabudowań zamkowych w Gonderze, gdy ten stał się stolicą w 1632 roku.
W XIX wieku Felasza stanowili już tylko coraz bardziej izolującą się od reszty społeczeństwa etiopskiego grupę mniejszościową. Ich liczba w Etiopii nie została nigdy dokładnie określona, a szacunki na początku XX wieku wahały się między 50000 a 350000 osób. Obecnie zaś pozostało ich w Etiopii naprawdę niewielu, i niedługo mówienie o etiopskich Żydach odbywać się będzie jedynie w czasie przeszłym, a to za sprawą ich najnowszej historii.
Jak wiadomo, od początków XX wieku zainteresowanie nimi stopniowo wzrastało i coraz więcej o nich wiedziano. Gdy w latach 80. w Etiopii doszło do klęski suszy i głodu, Żydzi spoza Etiopii postanowili im pomóc. Istniało już państwo Izrael, które od lat 50. na mocy tzw. Prawa Powrotu, alijah, przyjmowało Żydów z całego świata. W latach 70. główni rabinowie Izraela ogłosili, że odtąd Felaszowie zostają oficjalnie uznani za prawowitych Żydów, w związku z czym przysługuje im prawo do przyjazdu do Izraela. W ramach alijah zorganizowano tzw. Operację Mojżesz: wysłano specjalne samoloty, które odebrały żydowskich uchodźców z Sudanu, dokąd uciekli z Etiopii przed suszą i głodem. W trakcie Operacji Mojżesz, a także już po niej, do roku 1989, przewieziono do Izraela około 20000 Felaszów.
Następnie w roku 1993, już nie z powodu suszy, zorganizowano Operację Salomon, w ramach której przewieziono do Izraela około 14500 Felaszów. Później przewożono ich nadal, ale już nie tak dużymi grupami. Najnowsze szacunki mówią o ponad 100000 Felaszów w Izraelu i od 20000 do 50000 w Etiopii.

Dwóch Felaszów modlących się

przy Ścianie Płaczu w Jerozolimie

Zdjęcie: Michael Bina

W nowej ojczyźnie Biete Israel musieli zmierzyć się z nową rzeczywistością: nową kulturą, językiem (hebrajskim), a wręcz i z nową religią – okazało się bowiem, że niektórzy Izraelczycy uważają ich za niepełnoprawnych Żydów, którzy powinni nadrobić swoją nieznajomość Miszny, Talmudu i wielu innych elementów współczesnej tradycji żydowskiej. Wśród żydowskich uczonych rozgorzały spory na temat sytuacji Felaszów: zastanawiano się, który rytuał powinien ich dotyczyć, giur (czyli konwersja, a zatem odrzucono by w ten sposób całkowicie żydowskość Felaszów) czy chidusz ha-brit ('odnowienie przymierza'). Dla Felaszów to był prawdziwy dramat – uważali się za Żydów, czuli się Żydami, a gdy w końcu dotarli do Izraela, o którym tyle wieków marzyli, spotkało ich rozczarowanie i nierzadko odrzucenie przez współwyznawców. Dramat Felaszów ukazuje film rumuńskiego reżysera Radu Mihaileanu Va, vis et deviens (polski tytuł Żyj i stań się), jest to naprawdę przejmująca historia.
Ich adaptacja w nowym kraju nie była więc łatwa: ani dla nich, ani dla państwa Izrael. Należało przecież zapewnić nowym przybyszom dom, wyżywienie, naukę języka, pracę. Ale to już nowy, osobny rozdział ich historii. Pewnie nastepne pokolenia będą już po prostu Izraelczykami, tyle że... czarnoskórymi.

Wracając jednak do Felaszów w Etiopii...

Zamieszkiwali i zamieszkują północ kraju: regiony Tigraj i Amhara, głównie tereny wokół Jeziora Tana. Ich życie codziennie jest przepełnione wiarą, bardzo surowo przestrzegają różnych zwyczajów religijnych. Szabat jest dla nich święty i nikt w ten dzień nie pracuje. Dbają o rytualny ubój mięsa i jego czystość, nie wolno im również spożywać mięsa zabitego lub przygotowanego przez nie-Felasza. Poszczą w każdy poniedziałek i czwartek, obchodzą wiele starożydowskich świąt. Ogromną wagę przywiązują do rytuałów puryfikacji ciała i ducha. Obowiązuje ich również zakaz jakiegokolwiek kontaktu fizycznego z nie-Żydami. Jeśli kogoś takiego dotkną, muszą pozostać w izolacji od reszty Felaszów aż do wieczornej kąpieli oczyszczającej i modlitwy. Ze względu na ten zakaz, ludy sąsiednie wołały czasami na Felaszów አትንኩኝ attynkuń, 'nie dotykaj mnie'. Przestrzegają także praw Nidda: kobiety podczas menstruacji i ciąży są uznawane za nieczyste i są w tym czasie izolowane w specjalnie przygotowanych do tego tukulach. Ponadto praktykują obrzezanie zarówno chłopców, jak i dziewczynek. Surowo zabronione w ich kulturze są konkubinaty, rozwody oraz wielożeństwo. Między innymi z tego powodu wśród Felaszów stwierdzono najniższy w Etiopii wskaźnik zachorowań na większość chorób zakaźnych, w tym na syfilis.

Rękodzieło Felaszów

Zdjęcie: Martha de Jong-Lantink

Nie zajmują się handlem. Sprzedają jedynie pracę własnych rąk, przede wszystkim rzeźby (ponoć bardzo piękne, choć proste, figurki, poszukiwane przez kolekcjonerów). Zajmowanie się handlem jest dla nich wykluczone przez jego zakaz w prawie mojżeszowym, a także z tego względu, że w Etiopii przeważnie wiąże się on z byciem w podróży, a w warunkach podróżnych ciężko o odpowiednie mięso i o przestrzeganie innych zasad Felaszów.

Dieta Felaszów opiera się głównie na wyrobach z mąki t'ieff i z sorga, oraz na roślinach strączkowych i w mniejszym stopniu na mięsie. W odróżnieniu od reszty Etiopczyków, w ogóle nie jedzą surowego mięsa, co chroni ich przed przypadłościami związanymi z tasiemcem, swoistą plagą w Etiopii.
(Więcej o tasiemcu - i nie tylko - w dziale Ciekawostki: fragment książki "Z panem Biegankiem w Abisynii" )

Jeszcze jedną zagadką jest kwestia języka Felaszów. Nie ma dowodów na to, że n i g d y nie znali hebrajskiego, niemniej jednak na pewno nie znają go od bardzo wielu wieków. Sami także twierdzą, że nigdy nim nie mówili. Wszystkie ich księgi zapisane są, podobnie jak księgi chrześcijańskiego Kościoła Etiopskiego, w języku gyyz. Na co dzień natomiast posługują się amharskim, tigre bądź różnymi odmianami ageu, w zależności od miejsca zamieszkania.

Nie tylko język łączy ich z Amharami czy Tigrajczykami. Noszą także podobne stroje, np. szammy. Ponadto chodzą boso i bez nakrycia głowy – nie mają go nawet w synagodze. Bardzo dbają o czystość swoich ubrań. Podobnie nazywają też swoje dzieci (tzn. imionami etiopskimi, a nie żydowskimi).
Centrum życia społecznego stanowi dla Felaszów synagoga (po amharsku መስጊድ mesgid lub ቤተ እግዚአብሔር Biete Ygziabhier, czyli Dom Boga), choć odkąd utracili na znaczeniu jako grupa etniczna, bardzo często za synagogę służą im zwykłe, okrągłe domki, specjalnie do tego celu zbudowane, lecz bez żadnych wystawności.

Jedna z kobiet Biete Isreal

szykuje yndzierę...

Zdjęcie: monaxle

W synagogach prowadzone są zajęcia dla najmłodszych, którymi opiekują się ደብተሮች debterocz, czyli świeccy uczeni w Piśmie, oraz dla starszej młodzieży, którą nauczają ካህናት kahynat, czyli kapłani. Nauka jest w dużej mierze skoncentrowana wokół Pisma Świętego, prawd wiary, tradycji, modlitw i ogólnie pojętego życia religijnego. W wielu modlitwach powtarza się ten sam motyw: gorące pragnienie powrotu, po tylu wiekach wygnania, do ziemi przodków, do Jeruzalem. Jak jednak pokazała historia, ów powrót nie zawsze okazywał się być spełnieniem marzeń.

W ostatnich latach, w związku z wydarzeniami takimi jak Operacja Mojżesz i Operacja Salomon, wzrosło zainteresowanie Felaszami, i stało się to prawdopodobnie w ostatniej chwili – jeśli tempo ich emigracji do Izraela się utrzyma, w niedługim czasie nie będzie po nich w Etiopii śladu, a tym samym zniknie ich specyficzna kultura.
Handmade, silver jewellery - JM Popiel