Kącik Językowy > Języki Etiopii
Polityka językowa w Etiopii
Konstytucja Etiopii z 1996 roku stwierdza, iż językiem urzędowym i “roboczym” dla rządu jest język amharski, niemniej zawiera też stwierdzenie, iż “wszystkie języki Etiopii mają się cieszyć takim samym uznaniem (mają równy status)”.


Do konstytucji zostały również włączone postanowienia polityki językowej kraju ustalonej w 1991 przez ówczesny rząd. Owa polityka językowa zakłada, że każdy język Etiopii ma prawo do bycia używanym, rozwijanym i wykorzystywanym do celów administracyjno-edukacyjnych na przyporządkowanym mu terytorium i zgodnie z lokalnym i ogólnokrajowym prawem. Nie wspomina jednak ten dokument, jak ma być ta równość praktycznie osiągnięta; nie wyjaśnia, skąd wziąć środki na rozwijanie poszczególnych języków; nie wychodzi poza to ogólne sformułowanie.

W przypadku języków takich jak amharski (główny język kraju, w sferach miejskich wyprzedzający ogromnie inne języki, o tradycji piśmienniczej od XIII w.) sprawa jest w miarę prosta, bo wszystko już się “toczy swoim torem” (gazety ukazują się głównie po amharsku, nauczanie tradycyjnie było po amharsku, więc podręczniki są po amharsku, itd.). Nie wiadomo jednak jakie zająć stanowisko w stosunku do języków dotąd niepiśmiennich, używanych daleko od stolicy. Nie ma przygotowanej do nauczania w tych językach kadry nauczycielskiej ani podręczników.

Kraj nie posiada wystarczających funduszy, żeby w takim samym stopniu i równocześnie wspierać rozwój wszystkich jezyków, a zresztą ani konstytucja, ani żaden inny prawomocny dokument nie wyjaśnia – jak już zostało powiedziane – jakim sposobem zadbać np. o rozwój szkolnictwa w danym języku. Sytuacja taka, jak można się domyślić, zamiast polepszyć sytuację, tylko ją pogarsza – użytkownicy języków niestandaryzowanych, wernakularnych, czują się coraz bardziej marginalizowani i nic im szlachetny zapis w konstytucji nie pomaga. Niektórzy badacze wyrażają nawet obawę, że jeśli nie zostaną podjęte odpowiednie kroki, aby zmienić ten stan rzeczy, może dojść do rozpadu społeczeństwa etiopskiego, zamiast jego zjednoczenia. Sprawa jest oczywiście złożona, bo należy się też zastanowić czy, nawet gdyby istniały środki finansowe przeznaczone na ten cel oraz odpowiednie przepisy, miałoby sens odgórne rozwijanie wszystkich języków Etiopii, nawet tych najmniejszych, drukowanie podręczników w siedemdziesięciu wersjach językowych, kształcenie tylu nauczycieli, itp.

Poza tym wprowadzona do konstytucji polityka językowa jest pod jeszcze jednym względem niefortunna.
Stwierdza mianowicie, iż: “każdy najmniejszy region ma prawo decydować o wielu kwestiach narodowej wagi, takich jak lokalna polityka językowa, i może dawać pierwszeństwo wybranym językom, zakazywać innych, decydować o środkach komunikacji.” Otóż doszło już faktycznie do sytuacji, że lokalnie zakazano jakiegoś języka, a jego domniemanych użytkowników wypędzono z danego regionu, mimo iż mieszkali na jego terenie od wielu lat i płynnie posługiwali się oficjalnie obowiązującym na nim jezykiem.
Natomiast wszystkie próby krytyki w stronę obecnej polityki językowej oraz próby zorganizowanej akcji mającej poprawić tę sytuację są natychmiast karane więzieniem lub wygnaniem, jak to się stało w przypadku członków Ethiopian Teachers Union.

Pozostaje więc mieć nadzieję, ze ta tak drażliwa w multilingwalnym kraju kwestia zostanie pozytywnie rozwiązana... Nie jest bowiem bez znaczenia, że w wyniku fatalnej polityki językowej w sposób przyspieszony dojdzie do zaniku wielu języków – nawet jeśli tak czy inaczej jest to nieuniknione, dłuższy okres ich istnienia pozwoli lepiej je zbadać, a jego użytkownikom bardziej poznać własną tożsamość, co doprowadzi do ogólnie lepszej znajomości własnej historii i tożsamości wśród Etiopczyków.
Handmade, silver jewellery - JM Popiel